Czerń i biel – modowe yin i yang.

Chociaż w modzie te dwa kolory świetnie odnajdują się osobno, razem tworzą duet idealny. Dwa kolory uznawane są za klasyki wśród gamy kolorystycznej, funkcjonują jako “must have”.  W wersji sportowej, eleganckiej, na dzień, na noc, do pracy, na randkę. Zawsze gdzieś się przewijają, te kolory są ponadczasowe. Jest to odpowiednie rozwiązanie w kryzysowej sytuacji, kiedy zastanawiamy się co ubrać. Nie ma wątpliwości, że oba świetnie pasują do każdego koloru skóry i rodzaju sylwetki.

Po chyba 3 latach mój biały płaszcz w końcu ujrzał światło dzienne. Ani razu od zakupu jeszcze nie miałam okazji go założyć, ale doczekał się. Każdy ma swoje 5 minut. Mega mi się podoba i nie wiem dlaczego leżał tyle schowany. Teraz będę go zdecydowanie częściej nosić. Odpowiedni do sneakersów jak i szpilek. Pod płaszczem prześwitująca, czarna bluzka z rozszerzonymi rękawami i ściągaczami na nadgarstku. Tutaj wybrałam wersję XL, jak już wiecie wolę trochę większe ubrania.  Moim zdaniem lepiej zdaje zadanie jako luźniejsza, można fajnie wpasować w spodnie. Do tego klasyk- czarne rurki. Na nogach czarne botki na grubym obcasie. Powiem Wam, że te buty mimo obcasa są mega wygodne, mogłabym w nich chodzić i chodzić. Z dodatków: okulary przeciwsłoneczne z lustrem na szkłach, złote kolczyki i łańcuszek, no i moja ulubiona lakierkowa torebka.

Nie mogłam się zdecydować, które zdjęcia wstawić zwykłe czy w stylu analogu. Robię małą przeplatankę.

Jak Wam się podoba stylizacja?