Cześć wszystkim!
Jak już wcześniej pisałam na fb dzisiaj post będzie trochę inny od pozostałych. Chciałabym się podzielić z wami moimi przemyśleniami, czy coś w tym stylu. Stwierdziłam, że chce zrobić taki mały przekaz, a więc…
Ludzie zacznijcie korzystać z życia, ale swojego nie czyjegoś. Czy to na prawdę takie ciężkie?
Nie mówię tutaj o tym, aby dzień w dzień iść w melanż czy niewiadomo co robić i się bawić. Ostatnio słyszę jak to każdy narzeka na wszystko, bo jesień, bo brzydko, bo tamto… A może by tak zmienić nastawienie i dostrzegać trochę pozytywnych rzeczy, bo na pewno jest ich pełno wokół każdego z nas. Zauważyłam, że nie każdy ma jakieś zainteresowania, pasje itd. Przeważnie takie osoby siedzą i narzekają, bo po prostu nie mają co ze sobą zrobić. Myślę, że ważne jest to aby się rozwijać, realizować. Nie macie pojęcia jak się cieszę, gdy poznaje osoby, które mają pasję i określony cel. Znam kilka osób, które chciałoby coś zrobić, ale z góry zakładają, że im się to nie uda, ale przecież dlaczego? No bo niby wszystkiego jest pełno i ciężko się przebić. Ale czy wszystko co robimy musi od razu być zauważone przez wszystkich? Do wszystkiego trzeba podchodzić z sercem i robić to przede wszystkim dla siebie. Wiadomo, że nie każdy się do wszystkiego nadaje, ale zawsze warto próbować. Albo będzie dobrze albo nie.
Biorę udział w wyborach Miss Śląska i Moraw, cieszę się tak, że nie macie pojęcia. To wszystko wygląda całkiem inaczej od kuchni, mega pozytywnie jestem nastawiona do wyborów, ale napiszę o tym osobny post.
Nie wiem jak was, ale mnie motywuje krytyka. Napędza mnie to do jeszcze większego działania, bo wiem, że idzie mi całkiem dobrze skoro znalezli się ludzie, którzy już robią pod górkę. Moim zdaniem, niech każdy wyraża swoją opinie, ale niestey nie każdy potrafi to robić. Nie macie pojęcia jakiego ostanio dostałam powera jak pewna dziewczyna chciała mnie ośmieszyć na swoim snapchacie, bo wyśmiala to, że staruje w wyborach i no powiem wam, że wyszło wręcz odwrotnie. Karma wróciła szybciej niż się spodziewałam.
Nie dość, że sama pokzała jaka jest płytka wybierając tak niską linie krytki, to została wyśmiana przez zazdrość.

Dlatego kochani moi, akceptacja jest ważna. Jeśli nie zaakceptujemy siebie, to nie będziemy w stanie nic zaakceptować. Do wszystkiego podejdzmy z sercem i zaangażowaniem, a wyjdzie wszystko dobrze. Oczywiście nie od razu Rzym zbudowano.

PS: W przyszłym tygodniu będziecie mogli zobaczyć mój nowy projekt. Dnia dokładnie jeszcze nie podaję, bo musze dopracować szczegóły. Ale sie jaram!!!

Wpadajcie na:
instagram: huzior
snapchat: huziorek
fb: hutnez
twitter: nataliahuzior    założyłam go trzy dni temu, więc to dopiero początki 😉

https://www.youtube.com/watch?v=2Ab4trmcIi0